środa, 15 lipca 2015

Rozdział 2

- Moglibyście mi opowiedzieć wszystko od początku? –zapytał Dumbledore. 
-Tak panie profesorze.-rzekł dziarsko Harry . Streścili mu szybko całe ich przedsięwzięcie.  Uśmiechy nie schodziły im z twarzy a gdy dyrektor powiedział że są po prostu wybitnymi uczniami. Ron tak się rozchichotał jakby ktoś rzucił na niego zaklęcie rozweselające. 
- My z Harrym wybitni!!! HAHAHA wystarczy popatrzeć na nasze oceny z eliksirów i historii magii. Co innego Hermiona nawet gdyby Snape chciał, to nigdy się nie może do niczego przyczepić. 
- Panie Weasley ja mówię że jesteście wybitni ale z Obrony Przed Czarną Magią, i z łamania zasad szkolnych.- w tym miejscu i on się roześmiał. 
- Myślę że zakres waszych zdolności obejmuje też lekcje zaklęć, bo Harry opanował dużo materiału naprzód przed Turniejem Trójmagicznym oczywiście z waszą pomocą. Ale skończmy już temat GD i przejdźmy do najważniejszej sprawy dla której Was wezwałem. – powiedział to powoli Dumbledore a mina mu spoważniała. 
- Na pewno pamiętacie co wydarzyło się w Departamencie Tajemnic. Muszę wam powiedzieć prawdę która Was jednocześnie ucieszy i zasmuci. Więc proszę posłuchajcie mnie teraz uważnie i dajcie mi wszystko wytłumaczyć. Syriusz żyje. -Przyjaciołom zajęło dobrą chwilę by zrozumieć sens tego zdania.
 -Co!!! –Wykrzyknął Harry gdy w końcu w końcu oprzytomniał. Ich spojrzenia całej trójki utkwiły w niebieskich oczach Dumbledore’a. 
-Tak. Pamiętacie jak Bellatrix Lenstrange rzuciła na niego zaklęcie „Avada Kadavra” ? 
-Tak . - odpowiedziała natychmiast Hermiona. 
- A potem wpadł za ten łuk. - dokończyła z dziwnym wyrazem twarzy.
- Myślę że już wiesz o co chodzi prawda Hermiono? –zapytał Dyrektor. 
- Tak, ale czy to możliwe? – odpowiedziała bardzo dziwnym głosem Hermiona, takiego tonu jej głosu Harry nie znał. 
- To prastara magia pochodząca wiele milionów lat sprzed Merlina. – powiedziała dziewczyna tym samym głosem. 
- To jest prawda Hermiono a ta magia nadal działa. - odpowiedział dyrektor.
- Garbate gargulce czy ktoś mi wyjaśni o co chodzi. Syriusz żyje? Jaka prastara magia? - zapytał zdenerwowany Harry. 
- Właśnie - dodał Ron. Dumbledore westchnął i znowu zaczął mówić.
- Syriusz został ugodzony zaklęciem przed którym nie miał szansy się obronić i wpadł za ten łuk. Ten łuk był bardzo stary. Tak stary jak magia, która uratowała Syriusza. Polega ona na tym że jeśli ktoś będzie niewątpliwie w chwili śmierci i przejdzie przez ten łuk (a w przypadku Syriusza wpadnie) to przeżyje lecz wydostać się z tego łuku sam nie może.  Uratować go mogą jedynie takie osoby za które Syriusz bez wahania oddałby życie.  Myślę że żyją tylko trzy takie osoby, które mogą to zrobić. Jedną z nich jesteś Ty, Harry. - wytłumaczył podnieconym chłopcom Dumbledore. 
- Oczywiście za Was pewnie też by się poświęcił ale to musi być wyjątkowo mocna więź.- tu zwrócił się do Rona i Hermiony 
- A kto jest tymi dwoma osobami? –zapytał Ron. 
- Och Ron przecież to oczywiste. - żachnęła się Hermiona. Jedną z nich jest Remus Lupin a drugą .....................................Tonks - druga osobę powiedziała po chwili namysłu. 
- Mam rację profesorze? - zapytała ale jej głos nie był przemądrzały jak wtedy gdy zgłaszała się na lekcji. Jej głos był zafascynowany albo jeszcze jakiś inny ale Harry nie umiał tego określić. -Masz rację Hermiono. A dodatkowo mogą go uratować tylko w jeden sposób. Muszą przejść przez ten łuk trzymając się za ręce, a gdy przejdą wyczarować każdy swojego patronusa, który oświetli im drogę. Bardzo ważne jest by patronus został wyczarowany poprzez wspomnienie o Syriuszu. - kolejne zdania wypowiedział patrząc na Harry'ego. 
-Następnie musicie przejść przez jakieś bardzo trudne zadanie. Nikt nie wie jakie. Jeśli je przejdziecie możecie uwolnić Syriusza i przejść dalej lecz jeśli tego nie zrobicie zostaniecie uwięzieni na zawsze za kamiennym łukiem.
-Wyjaśnił bardzo dokładnie i cierpliwie mężczyzna.
- Harry czy chcesz to zrobić? 
-Tak. - powiedział natychmiast Harry. 
- To musi być twoja niezależna decyzja. - ostrzegł. 
- CHCĘ. –powiedział wyraźnie wybraniec.  
- Jeśli to może ocalić Syriusza to zrobię to. 
- Ron spojrzał na niego z podziwem a potem zapytał Dumbledore’a. - Kiedy mają to zrobić? 
- Jest tylko jedna data na rok a mianowicie podczas całkowitego zaćmienia księżyca. Dla nas jest to przychylna data bo Remus się nie przemieni chociaż normalnie o tej porze byłaby pełnia. - powiedział spokojnie Dumbledore choć jego oczy zdradzały niepokój. - Kiedy będzie to zaćmienie? - zapytał Harry źle udając obojętność. - 15 maja -powiedziała Hermiona a Harry i Ron spojrzeli na nią zdziwieni. 
- No co, ja już odrobiłam zadanie z astronomii a jak nie zauważyliście trzeba było obliczyć na kiedy wypada zaćmienie księżyca.
- Hermiono a o której godzinie się zacznie? - Zapytał Dumbledore. 
- O 20:37 ale jeszcze raz to sprawdzę na wszelki wypadek. - odpowiedziała Hermiona. 
- Dzisiaj jest 9 maj. - stwierdził ponuro Harry.
- A więc mamy 6 dni. 
- W sumie to już 5. -Odezwał się Ron. 
- Przecież ten dzień już się kończy. 
-Zakon jeszcze nic nie wie. Jutro zwolnię was troje z lekcji i pojedziemy do Londynu. Zwołam nadzwyczajne zebranie Zakonu Feniksa. Niestety dużo myślałem o Syriuszu lecz dopiero dzisiaj rano mnie olśniło. - powiedział z ironią Dumbledore. 
- Mam nadzieję że przez moją nieuwagę nie stracimy tej szansy. Koniecznie musimy się dostosować to takiej pory by Tonks nie była w pracy. Dobrze idźcie już i wyśpijcie się. Bądźcie gotowi by wyruszyć już o siódmej rano. Nie wiem kiedy Tonks zaczyna jutro pracę. –powiedział nieco zgnębionym głosem dyrektor. 
- Dobranoc Profesorze Dumbledore. - Powiedzieli zgodnie przyjaciele, wyszli i skierowali się w stronę wierzy Gryffindoru.












3 komentarze: