Kilka słów wyjaśnienia. Po pierwsze w moim opowiadaniu Fred i George są w Hogwarcie na rozkaz pani Weasley. Zażądała żeby skończyli Hogwart i zdali Owutemy. Po drugie ten rozdział jest taki przejściowy i według mnie wyszedł nie za bardzo. Po trzecie komentujcie i krytykujcie. Naprawdę piszcie mi wszystkie swoje uwagi a ja postaram się poprawić. Po czwarte po prawej stronie znajdują się ankiety dotyczące bloga. Zapraszam do głosowania. Wyniki mogą zaważyć o dalszej fabule opowiadania.
Siedzieli razem w opustoszałym pokoju
wspólnym na ich ulubionych miejscach przy kominku. Przed chwilą wyniosła się z
niego ostatnia osoba w postaci Lee Jordana.
- Wciąż nie mogę uwierzyć że Syriusz
żyje. –żalił się Harry ale miał uśmiech na twarzy.
- No to lepiej uwierz. –powiedział
również podekscytowany Ron.
- Ja na Twoim miejscu bym się tak nie
cieszyła Harry. Przecież jeszcze trzeba Go stamtąd wyciągnąć.-Powiedziała jak
zawsze racjonalnie Hermiona.
- Ale przecież żyje a to jest
najważniejsze. –upierał się Harry.
- Wiem ale nie słyszałeś co mówił
Dumbledore? Harry będziesz musiał przejść jakieś zadanie. Bardzo trudne. To nie
będzie wyprowadzenie na spacer sklątki to będzie coś o wiele trudniejszego. Nie
zdziwiłabym się gdyby to były zadania z którymi poradzić sobie może jedynie
wybitny czarodziej. – Powiedziała śmiertelnie poważna Hermiona.
- No ona ma rację Harry. – Uciął Ron.
W tym momencie przez otwarte okno wleciał Faweks.
- Czy to nie Feniks Dumbledore’a?
–zapytał Ron.
-Tak, co tam masz Faweks? –Zapytał
Okularnik. Wyciągnął z dzioba ptaka zwinięty ciasno rulonik pergaminu a ptak
odleciał.
-To od Dumbledore’a poinformował przyjaciół i przeczytał na głos
:
Tonks ma nocną zmianę więc skończy pracę o 6:00. Do godziny 9:00 Nimfadora jednak będzie wykonywała zadanie dla Zakonu więc będziemy o tejże godzinie w Kwaterze Głównej. Nie musicie wcześniej wstawać. Po prostu idźcie normalnie na lekcję a potem zwolni Was prof. McGonagall i z nią się tam dostaniecie. Przekażcie wszystko czego się dzisiaj dowiedzieliście Waszym przyjaciołom Fredowi, Georgowi i Ginny. Oni też zostaną zwolnieni i przybędą z nami do Kwatery Głównej. Proszę Was o ostrożność. Nikt niepowołany nie może się o tym dowiedzieć. Dobranoc.
Albus Dumbledore
- No to musimy ich obudzić. Ja pójdę
po Ginny a wy po bliźniaków. –zakomenderowała Hermiona.
- Dobra. - Przytaknął jej Ron
…
Po jakichś dziesięciu minutach
marudzenia chłopaków że „nie można tak ludzi wyrywać z łóżka o północy w końcu
cała 5 była w Pokoju Wspólnym.
- Słuchajcie! Mamy Wam coś bardzo
ważnego do powiedzenia. – Zaczął Harry.
- Dumbledore zawołał nas dzisiaj do
swojego gabinetu … - Harry opowiedział
im wszystko co Dyrektor im przekazał a potem już wszyscy zastanawiali się nad
szczegółami.
- Dziwne że Dumbledore dopiero teraz
na to wpadł. Przecież Syriusz siedzi tak już od tygodnia! –wyszeptała z
nieukrywana złością Ginny na co Hermiona odpowiedziała również szeptem.
- Ja mu się tam nie dziwię to naprawdę
wielka magia ale jednocześnie tak stara że wielu jej nie zna. Prawdę mówiąc to
naprawdę dobrze że w ogóle o niej pomyślał. Zazwyczaj taka osoba która wpadnie
za łuk już nie wraca. Nie znam szczegółów ale podobno przechodzi tam straszliwe
męczarnie a po jakimś czasie umiera. Tak jak mówił Dumbledore z pod tego łuki
można się wydostać tylko wtedy gdy zostało się ugodzonym silnym zaklęciem po
którym się umiera. To chyba nie musi być avada ale na pewno jakieś zaklęcie czarno
magiczne.
- No dobra ale jak oni mogą z tamtąd wyprowadzić Syriusza? – zapytał Fred.
- Nie wiem ale Dumbledore mówił że
muszą przejść jakieś bardzo trudne zadanie. –odpowiedziała
- Ale to może być wszystko. – zauważyła Ginny.
- No tak ale raczej to nie będzie jakiś
pojedynek czy coś. Myślę że to będzie jakaś próba charakteru lub coś w tym
stylu. – odparła Hermiona.
- Co masz dokładnie na myśli Hermiono?
–zapytał Harry.
- Nie wiem ale na pewno różdżki nie
będą kluczowym elementem choć na pewno będą ważne. To musi być coś jakiego
czego Harry'emu trudno będzie się oprzeć. To może być coś w rodzaju zwodnika o
ile rozumiecie o co mi chodzi. –wytłumaczyła
-Ta chyba tak – odparł bez przekonania
Ron
- No dobra i tak nie zrozumiesz Ron.
Chodźmy spać. – powiedział George
-Racja. – przyznał Harry
- Dobranoc. –powiedzieli chórem i
udali się do swoich dormitoriów.
***
Harry nie mógł spać, myślał co robi
Syriusz i czy w ogóle jeszcze żyje a jeśli tak to czy uda się go uratować.
Myślał o tym co mówiła Hermiona. Szczerze mówiąc tak jak Ron nie rozumiał dokładnie
o co jej chodziło. Rozmyślał tak długo aż zasnął.
Kolejny rozdział powinien się za niedługo pojawić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz