niedziela, 30 sierpnia 2015

LBA

Nominowano mnie do „Liebster Blog Award”.  Większość może wie co to jest. Dla tych nie jasnych krótka informacja:
,,Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz inne osoby (blogi) informując bloggerki i tym oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”

Dziękuje Marcie z bloga  http://wszystkocokochamfoooer.blogspot.com/   za nominowanie mnie.

Pytania i moje odpowiedzi:
1.Co robisz w wolnym czasie?
  No cóż to zależy od pogody. Gdy świeci słońce to lubię wsiąść na rower i już się przejechać te kilka km do koleżanki i choć trochę się zmęczę to potem się świetnie bawię. Lecz gdy pada deszcz, śnieg, jest taka ciapa itp. to wolę siedzieć sobie w domu i czytać książkę lub oglądać telewizor. 

2.Kiedy zaczęłaś pisać?

  Jeśli chodzi o bloga to założyłam go pod koniec lipca. A ogólnie to od tamtych wakacji pisze sobie na kartce takie jednoczęściówki, które przyjdą mi do głowy i niektóre i nich wykorzystam w przyszłości na blogu.

 3.Ulubiony film?
 Nie mam jednego. Ogólnie nie oglądam zbyt dużo filmów, które składają się z jednego odcinka. Wolę seriale obyczajowe, kryminalne i historyczne. Jednak jeśli miałabym już wymienić jakieś filmy (jednego the best nie mam) to byłby to "Kevin sam w domu /Nowym Jorku" , "Sprawa się rypła" , "Zróbmy sobie wnuka" , "Bibliotekarz" (wszystkie 3 części) , "Legalna Blondynka" no i jeszcze kilka innych. 

4.Ulubiona pora roku? Uzasadnij. 
 Lubię wszystkie. Jednak najpierw muszę napisać że mieszkam na wsi i dlatego niektóre z tych rzeczy o których wspomnę wyglądają tak a nie inaczej.
Wiosnę, za to że kwitną kolorowe kwiatki i jest takie świeże powietrze - nie duszne i nie zimne po prostu idealne.
Lato, za to że nie ma szkoły i całe dnie można spędzać z przyjaciółmi na łące grając w siatkówkę przez siatkę zbudowaną z dwóch kijów i sznurka, słuchając baciarów w tle. (wtajemniczeni wiedzą o co chodzi ;) )
Jesień, za kolorowe liście i za częste spotykanie się z kolegami w szkole. 
Zimę, za jazdę na nartach, kuligi, za bitwy na śnieżki i talanie chłopaków w śniegu pod szkołą. 
Podsumowując każda pora roku jest świetna na swój sposób i każda dostarcza niezapomniane przygody, dlatego lubię wszystkie tak samo.

 5.Do której idziesz klasy po wakacjach?
 Po wakacjach idę do II Gimnazjum.

 6.Co w przyszłości chciała byś robić? Uzasadnij.
 Nie mam zielonego czy jakiegokolwiek innego pojęcia. Myślę jednak że chciałabym robić coś co mi się podoba, żeby nie robić czegoś na przymus.

 7.Rzecz bez której uważasz, że nie dasz rady przeżyć?
 Myślę że taką rzeczą jest Planeta Ziemia. ;) Owszem takie przedmioty jak telefon, telewizor czy książka są dla mnie bardzo ważne ale jednak nie są mi takie konieczne do życia jak tlen czy słońce (ja bez słońca to jak bez ręki) . Jednak jeśli miałabym wymienić jedną, jedyną rzecz byłaby to Muzyka. Muzyka jest czymś fantastycznym. Dla mnie po prostu nie do opisania. Myślę że niektórzy wiedzą o co mi chodzi. Jeśli jednak to nie byłaby ''rzecz'' to byliby to przyjaciele.

 8.Ulubiony piłkarz?
Nie mam takiego. Co prawda znam kilku świetnych i oglądam ważniejsze mecze ale wolę Skoki Narciarskie.

 9.Wolisz mieć dużo znajomych czy kilka przyjaciół?
 Wolałabym mieć kilku przyjaciół. 

10.Ulubiony kolor?
Wszystkie bardzo lubię jednak jeśli miałabym już jakieś wyróżnić to byłyby to czerwony, żółty, morski, ciepły zielony i pomarańczowy i rudy.

11.Dlaczego piszesz i czy będziesz jeszcze pisała?
 Szczerze mówiąc nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Chyba po prostu strasznie lubię pisać wypracowania na polski i na inne przedmioty jednak poczułam że mi to nie wystarcza i postanowiłam spróbować swoich sił w blogowaniu. 

Moje nominacje: 
 http://hanaipiotrhistoriamilosci.blogspot.com/

 http://paulinaopowiodaniaolenieiwitku.blogspot.com/

 http://mojelupinny.blogspot.com/

Moje pytania:
 1. Cieszysz się z nowego roku szkolnego?

2. Jak spędziłaś/eś ostatni weekend wakacji?

3. Ulubiony owoc?

4. Ulubiony sport?

5. Co cię skłoniło do założenia swojego bloga?

6.  Masz jakiegoś mentora/wzór do naśladowania? 

7. Osoba wzbudzająca twój podziw, szacunek to ... i dlaczego akurat ta osoba?

8.  Imię które najbardziej Ci się podoba?

9. Śmieszna sytuacja jaka Ci się ostatnio zdarzyła?

10. Twój ulubiony rodzaj muzyki?

11. Jaki jest twój ulubiony kolor?

niedziela, 16 sierpnia 2015

Rozdział 4



Harry wstał rano niewyspany. Przez tą część nocy, którą przespał, śniło mu się, że widzi Syriusza z brodą Dumbledore’a, który potem zamienił się w zwodnika z różdżką Hermiony w ręku i mającym fioletowe włosy Tonks. Potem widział Lupina mierzącego się na mózgi ze Stworkiem w pokoju na Grimaud Place 12. Następnie widział Bellatrix celującą gumową kaczką w Ministra Magii. Wybraniec obudził się oblany potem, gdy kaczka dotknęła głowy Rufusa Scrimgeura. Harry miewał bardzo dziwne sny, ale Hermiona powiedziała mu że to jest całkiem normalne, choć na wszelki wypadek sprawdziła to w bibliotece.  Harry wstał, wziął poranny prysznic i wyszedł na śniadanie do Wielkiej Sali. Był sam bo Ron jeszcze spał. Chłopak miał niemiłe wrażenie, że ktoś go obserwuje. No i jak się okazało był to Draco Malfoy. Oczywiście pośmiał się trochę, a potem Harry zobaczył jak ku blondynowi mknie upiorogacek skierowany tam przez nikogo innego jak Ginny Weasley, która uśmiechała się wesoło.
-Hej Ginny. Nieźle go załatwiłaś. –pochwalił przyjaciółkę Potter.
-Taa myślę, że dzisiaj już da sobie spokój. – odpowiedziała ruda.
-Idziesz na śniadanie?
-Tak, a jak tam z Tobą? No wiesz, co myślisz o tej sprawie z Syriuszem, gdy już się z tym przespałeś?
-Wiesz co, sam nie wiem. Na pewno postaram się go uratować. Co ja gadam, zrobię wszystko by znowu był z nami!
-Wiesz, nigdy nie rozumiałam skąd bierzesz tyle siły na to, by pokonywać różne przeciwności losu.
-No mam przyjaciół i wiem że zawsze mogę na nich liczyć. To pozwala mi naładować baterie. Ale od kiedy ty jesteś taka poważna Ginny?
-No wiesz jak temat jest poważny, to potrafię być poważna. Ale pewnie masz rację. Już nie gadajmy tyle tylko zjedzmy coś, bo kiszki mi marsza grają.
-No i wróciła dawna Ginny. –skwitował Harry zabierając się do jedzenia.

***
 Po śniadaniu Harry już z Ronem i Hermioną pomknął na dwugodzinne Eliksiry. Była to jego pierwsza lekcja. Po niej miał mieć Transmutację, Zielarstwo, Opiekę nad Magicznymi Stworzeniami i wieczorem Astronomię. Dotarli pod klasę w odpowiednim czasie. Za plecami usłyszeli głośny śmiech Pansy Parkinson, która pokazywała coś Malfoy’owi, a ten z szyderczym uśmiechem podszedł do Harry’ego i wcisnął mu do ręki gazetę i powiedział:
-Potter, w końcu twoja hałastra dostała się dzięki tobie do gazety. Sami nie mogliby się znaleźć nawet w Żonglerze. No chyba że Moody znowu zastawi na kogoś śmietniki.Cha,cha,cha.
-Masz coś do Żonglera?! –zapytał wściekły Ron.
-No cóż, widać że ty Wesley z Lovegood jesteście siebie warci, ale Potter jak widać jest jeszcze głupszy skoro się z wami kumpluje. –i odszedł z powrotem do bandy ślizgonów. Snape otworzył drzwi do klasy a przyjaciele usiedli jak zawsze w ostatniej ławce i ukradkiem rozłożyli gazetę.
Harry Potter - Wybraniec czy przestępca?
Harry Potter, powszechnie nazywany Wybrańcem może być groźny dla otoczenia. Sam nie ukrywa że zadaje się z podejrzanymi czarodziejami spod ciemnej gwiazdy.
Nasza reporterka Rita Skeeter dowiedziała się z pewnego źródła że chłopak dobrze zna się z wilkołakiem Remusem Lupinem, który uczył w Hogwarcie lekcji Obrony Przed Ciemnymi Mocami. Okularnik przyjaźni się też z półolbrzymem Rubeusem Hagridem, który jest Gajowym w Hogwarcie. No ale kto mógł tak niebezpieczne stworzenia zatrudnić w Hogwarcie? Nie kto inny jak sam dyrektor tejże placówki, Albus Dumbledore, którego Potter jest ulubieńcem. Choć niektórzy uważają go za wielkiego czarodzieja mającego zdolności by pokonać Czarnego Pana to większość społeczeństwa czarodziejów wie że jest starym głupcem, który nie wiadomo w jaki sposób objął swoje stanowisko (osobny artykuł na str.13). Do najbliższych przyjaciół Pottera należą syn i córka Artura Weasley’a –fana mugoli.(osobny artykuł na str.16), Hermiona Granger- mugolska dziewczyna, której przemądrzałość równa się z tą Dumbledore’a oraz Neville Longbottom którego rodzice postradali zmysły. Warto wspomnieć też że w tym roku młody Potter zaprzyjaźnił się też z Luną Lovegood, córką zwariowanego Ksenofiliusa Lovegood’a – wydawcy bałwańskiego pisma „Żongler”. Najwyraźniej biedna dziewczyna odziedziczyła po nim cechy pomyleńca, w końcu nazywają ją Pomyluną. Harry Potter był kilka razy widziany w towarzystwie Szalonookiego Moody’ego i Nimfadory Tonks – aurorów z których obydwoje maja nie równo pod sufitem. Moody wszędzie widzi przestępców i na pewno można go też nazwać zboczeńcem, bo jego magiczne oko widzi przez ubrania. Z kolei Tonks co chwile zmienia kolor włosów na coraz bardziej absurdalne. Kolejnym przemawiającym na niekorzyść Okularnika jest fakt że jego ojcem chrzestnym jest znany morderca Syriusz Black. Już same geny chłopca źle o nim świadczą. Jego matką była Lily Evans-Potter głupia i zarozumiała czarodziejka, mugolskiego pochodzenia. Ojcem Harry’ego był nie kto inny niż James Potter. Czarujący lecz cyniczny i wiecznie napuszony idiota. Można się założyć że jego IQ jest mniejsze niż u gnoma ogrodowego, których nawiasem mówiąc Weasley’owie mają pod dostatkiem.
Potter wcale nie wstydzi się swojego towarzystwa. Większość czarodziejów na miejscu Potter’a unikałaby publicznych rozmów z takimi ludźmi, gdyby miała tak dziwnych przyjaciół. Wniosek nasuwa się sam. Z takim towarzystwem Potter może stać się złodziejem lub co gorsza mordercą. Mamy nadzieję że do tego jednak nie dojdzie lecz wpływy z otoczenia chłopca mogą okazać się silniejsze.
                                         Autor: Rita Skeeter.

W Harry’m coś zawrzało. Poderwał się z miejsca jak oparzony nie zdając sobie sprawy że cała klasa patrzy się teraz na niego.
-Coś się stało Potter? –zapytał chłodnym głosem Snape.
-Nie panie profesorze. –skłamał Harry i szybko usiadł na miejsce.
-A co tam macie na ławce? –zapytał z szyderczym uśmiechem i wyrwał gazetę z rąk Hermiony, która próbowała ją ukradkiem schować do torby.
-O właśnie zarobiliście -15 punktów dla Gryffindoru. –powiedział Snape z kpiącym uśmieszkiem.
-No to chyba sobie trochę poczytamy co Potter? –zapytał Snape i już nabrał powietrza by przeczytać fragment Proroka Codziennego ale w tej chwili rozległo się pukanie i drzwi klasy się otworzyły.
-Dzień dobry Severusie. Muszę porwać z lekcji Potter’a , Granger i Weasley’a. Mam nadzieję że nie masz nic przeciwko a nawet jeśli to jest to rozkaz dyrektora. –powiedział nie kto inny jak Minerva McGonagall.  W jej głosie można było dosłyszeć nutę wesołości.
-Oczywiście, tylko wróćcie szybko. – jego mina świadczyła o tym że ma wiele przeciwko temu.
-Niestety, Severusie. Ta trójka ma zwolnienie z dzisiejszych lekcji. Pakujcie się szybko.-powiedziała o dziwo wesołym głosem co u niej jest prawie nie możliwe.
-A jaki jest powód tego zwolnienia? –zapytał Snape przez zaciśnięte zęby.
-To nie jest już twoja sprawa Severusie. –odpowiedziała McGonagall.
-Już jesteśmy spakowani Pani Profesor. –powiedział Harry, ucieszony że Snape się nie może im zabrać kolejnych punktów.
-Chodźcie za mną. –zakomenderowała Profesorka i wyszli z klasy. Gdy drzwi już były zamknięte i zmierzali do gabinety McGonagall Ron nagle wybuchnął śmiechem.
-Widzieliście jego minę?! HAHAHA! Wredny nietoperz, nie zdążył już nam kolejnych punktów odjąć.
-Panie Weasley, to że jestem dzisiaj w dobrym nastroju to nie znaczy że nie zrobię tego za Snape’a. –powiedziała McGonagall.
-Pani Profesor czy Snape nie wie o Syriuszu? –zapytała Hermiona żywo.
-Ależ nie. Profesor Dumbledore uważa że powinny wiedzieć tylko niektóre osoby. –odpowiedziała nauczycielka.
-No jasne przecież on tak nienawidził Syriusza że mógłby  coś „przez przypadek” napomknąć  Bellatrix. –powiedział z odrazą Harry.
-Dumbledore nie powiedział tego wprost ale masz rację Potter. –odpowiedziała McGonagall i otworzyła drzwi do jej gabinetu. Czekali już tam Fred, George i Ginny.
-Jak się dostaniemy na miejsce? –zapytał George gdy drzwi już się zamknęły.
-Użyjemy teleportacji łącznej.  Jest to nielegalne ale Minsterstwo śledzi sieć Fiuu a zmianę w dziale deportacji ma dzisiaj członek zakonu. Zatuszuje naszą teleportację. Dyrektor zaraz zniesie zaklęcia ochronne. –ostatnie zdanie wypowiedziała bardziej w stronę Hermiony, która już otwierała usta by zapewne powiedzieć że z Hogwartu i do Hogwartu nie można się  deportować. Wice Dyrektorka wyciągnęła zegarek i wypowiedziała w stronę tarczy „Albus Dumbledore” a po chwili pojawiła się na niej twarz jej szefa.
-Już jesteście gotowi? – Zapytał Dumbledore.
-Tak Albusie. Severus nie był zadowolony że ich zabieram ale nie robił problemów.
-To dobrze. Zdejmuję zaklęcia na dwie minuty. Pośpieszcie się. –ledwo to powiedział a jego twarz znikła z tarczy zegarka, na której znów widniało 12 wskazówek i planety.
-Szybko stańcie po obu moich stronach złapcie mnie za ręce.
- Ale Pani psorka ma tylko dwie ręce. –powiedział rozbawiony Ron
-Ron nie muszą być dłonie. Po prostu jakaś część  ręki od ramienia po dłoń. Tak będzie najwygodniej, nie sądzisz? Pani profesor byłoby niewygodnie gdybyś uczepił się jej nogi. –Powiedział Harry, który już od pewnego czasu trzymał swoją dłoń na ramieniu belferki.
-A, jasne. –powiedział Ron i złapał McGonagall za przedramię.
-Gotowi? – zapytała mentorka
-Tak – odpowiedzieli chórem Gryfoni a McGonagall obróciła się w miejscu i już ich nie było.
***
Na Grimmauld Place byli już Tonks, Lupin, Andromeda i Ted Tonks’owie, państwo Weasley’owie i Bill. Wszyscy siedzieli przy stole.  Pani Weasley od razu wstała by uściskać każdego z nowoprzybyłych. A potem zaprowadziła ich by zajęli miejsca przy stole i zabrała się za robienie herbaty dla każdego. Po chwili odezwała się Tonks
- Czy ktoś wie po co Dumbledore nas wezwał? Skontaktował się ze mną wieczorem i kazał przyjść.
-My wiemy –odezwali się naraz Fred i George, ale to Harry zaczął tłumaczyć.
-Myślę że najlepiej będzie jak Dumbledore sam powie o co chodzi. Obawiam się że nawet jakby to Hermiona mówiła to i tak nie zrozumiecie. Mogę powiedzieć że mamy dobrą wiadomość ale jednocześnie złą.  Dumbledore będzie miał sprawę przede wszystkim do mnie, Remusa i Tonks.
-Ale wszystko wyjaśni Albus, zaraz powinien tu być. –wtrąciła się McGonagall. 
-Ale o co chodzi? –zapytał Remus.
-O coś co Cię bardzo ucieszy ale lepiej będzie jak Dumbledore wszystko wytłumaczy. –odezwała się Hermiona z uśmiechem na twarzy.
-Widzę że powiedzieliście tak szczęśliwej wiadomości. –powiedział Dyrektor, który właśnie zjawił się w drzwiach. Za nim stał Moody i Hagrid. Zza Hagrida wystawał fragment szaty aururskiej więc można było przypuszczać  że przyszedł też Kingsley.
-Proszę siadajcie –powiedziała pani Weasley. Gdy Hagrid jakoś przepchnął się przez drzwi faktycznie ujrzeli Kingsley’a.  Miał w ręku zwój pergaminu.
-Nadal mi nie wytłumaczyłeś po co miałem zwinąć tą mapę. Powiedział do Moody’ego Kingsley.
-Będzie potrzebna. Daj ją tu. –odpowiedział Szalonooki patrząc normalnym okiem na Shacklebolt’a.

Przepraszam że tak długo nie dodawałam next'a. Za to że tak długo czekaliście to next powinien się pojawić w ciągu kilku najbliższych dni. Przepraszam Was też za błędy gramatyczne ale nie wiem za bardzo kiedy dawać te apostrofy przy nazwiskach. Mam prośbę. Jeśli ktoś czyta to opowiadanie to niech skomentuje. Piszcie co się Wam nie podoba. Wytykajcie mi błędy. Przyjmę każdą krytykę i postaram się poprawić :D. 
                                                                                                                        Magda.

piątek, 24 lipca 2015

Rozdział 3


Kilka słów wyjaśnienia. Po pierwsze w moim opowiadaniu Fred i George są w Hogwarcie na rozkaz pani Weasley. Zażądała żeby skończyli Hogwart i zdali Owutemy. Po drugie ten rozdział jest taki przejściowy i według mnie wyszedł nie za bardzo. Po trzecie komentujcie i krytykujcie. Naprawdę piszcie mi wszystkie swoje uwagi a ja postaram się poprawić. Po czwarte po prawej stronie znajdują się ankiety dotyczące bloga. Zapraszam do głosowania. Wyniki mogą zaważyć o dalszej fabule opowiadania.

 Siedzieli razem w opustoszałym pokoju wspólnym na ich ulubionych miejscach przy kominku. Przed chwilą wyniosła się z niego ostatnia osoba w postaci Lee Jordana.  
- Wciąż nie mogę uwierzyć że Syriusz żyje. –żalił się Harry ale miał uśmiech na twarzy.
- No to lepiej uwierz. –powiedział również podekscytowany Ron.
- Ja na Twoim miejscu bym się tak nie cieszyła Harry. Przecież jeszcze trzeba Go stamtąd wyciągnąć.-Powiedziała jak zawsze racjonalnie Hermiona.
- Ale przecież żyje a to jest najważniejsze. –upierał się Harry.
- Wiem ale nie słyszałeś co mówił Dumbledore? Harry będziesz musiał przejść jakieś zadanie. Bardzo trudne. To nie będzie wyprowadzenie na spacer sklątki to będzie coś o wiele trudniejszego. Nie zdziwiłabym się gdyby to były zadania z którymi poradzić sobie może jedynie wybitny czarodziej. – Powiedziała śmiertelnie poważna Hermiona.
- No ona ma rację Harry. – Uciął Ron. W tym momencie przez otwarte okno wleciał Faweks.
- Czy to nie Feniks Dumbledore’a? –zapytał Ron.
-Tak, co tam masz Faweks? –Zapytał Okularnik. Wyciągnął z dzioba ptaka zwinięty ciasno rulonik pergaminu a ptak odleciał.
-To od Dumbledore’a  poinformował przyjaciół i przeczytał na głos :

          Harry, Ronie i Hermiono!
Tonks ma nocną zmianę więc skończy pracę o 6:00. Do godziny 9:00 Nimfadora jednak będzie wykonywała zadanie dla Zakonu więc będziemy o tejże godzinie w Kwaterze Głównej. Nie musicie wcześniej wstawać. Po prostu idźcie normalnie na lekcję a potem zwolni Was prof. McGonagall i z nią się tam dostaniecie. Przekażcie wszystko czego się dzisiaj dowiedzieliście Waszym przyjaciołom Fredowi, Georgowi i Ginny. Oni też zostaną zwolnieni i przybędą z nami do Kwatery Głównej. Proszę Was o ostrożność. Nikt niepowołany nie może się o tym dowiedzieć.  Dobranoc.

                                                                                                  Albus Dumbledore

- No to musimy ich obudzić. Ja pójdę po Ginny a wy po bliźniaków. –zakomenderowała Hermiona.
- Dobra.  - Przytaknął jej Ron
                                                                                             
Po jakichś dziesięciu minutach marudzenia chłopaków że „nie można tak ludzi wyrywać z łóżka o północy w końcu cała 5 była w Pokoju Wspólnym.
- Słuchajcie! Mamy Wam coś bardzo ważnego do powiedzenia. – Zaczął Harry.
- Dumbledore zawołał nas dzisiaj do swojego gabinetu …  - Harry opowiedział im wszystko co Dyrektor im przekazał a potem już wszyscy zastanawiali się nad szczegółami.
- Dziwne że Dumbledore dopiero teraz na to wpadł. Przecież Syriusz siedzi tak już od tygodnia! –wyszeptała z nieukrywana złością Ginny na co Hermiona odpowiedziała również szeptem.
- Ja mu się tam nie dziwię to naprawdę wielka magia ale jednocześnie tak stara że wielu jej nie zna. Prawdę mówiąc to naprawdę dobrze że w ogóle o niej pomyślał. Zazwyczaj taka osoba która wpadnie za łuk już nie wraca. Nie znam szczegółów ale podobno przechodzi tam straszliwe męczarnie a po jakimś czasie umiera. Tak jak mówił Dumbledore z pod tego łuki można się wydostać tylko wtedy gdy zostało się ugodzonym silnym zaklęciem po którym się umiera. To chyba nie musi być avada ale na pewno jakieś zaklęcie czarno magiczne.
- No dobra ale jak oni mogą z tamtąd wyprowadzić Syriusza? – zapytał Fred.
- Nie wiem ale Dumbledore mówił że muszą przejść jakieś bardzo trudne zadanie. –odpowiedziała
- Ale to może być wszystko.  – zauważyła Ginny.
- No tak ale raczej to nie będzie jakiś pojedynek czy coś. Myślę że to będzie jakaś próba charakteru lub coś w tym stylu. – odparła Hermiona.
- Co masz dokładnie na myśli Hermiono? –zapytał Harry.
- Nie wiem ale na pewno różdżki nie będą kluczowym elementem choć na pewno będą ważne. To musi być coś jakiego czego Harry'emu trudno będzie się oprzeć. To może być coś w rodzaju zwodnika o ile rozumiecie o co mi chodzi. –wytłumaczyła
-Ta chyba tak – odparł bez przekonania Ron
- No dobra i tak nie zrozumiesz Ron. Chodźmy spać. – powiedział George
-Racja. – przyznał Harry
- Dobranoc. –powiedzieli chórem i udali się do swoich dormitoriów.

                                                                         ***

Harry nie mógł spać, myślał co robi Syriusz i czy w ogóle jeszcze żyje a jeśli tak to czy uda się go uratować. Myślał o tym co mówiła Hermiona. Szczerze mówiąc tak jak Ron nie rozumiał dokładnie o co jej chodziło. Rozmyślał tak długo aż zasnął.

Kolejny rozdział powinien się za niedługo pojawić.

środa, 15 lipca 2015

Rozdział 2

- Moglibyście mi opowiedzieć wszystko od początku? –zapytał Dumbledore. 
-Tak panie profesorze.-rzekł dziarsko Harry . Streścili mu szybko całe ich przedsięwzięcie.  Uśmiechy nie schodziły im z twarzy a gdy dyrektor powiedział że są po prostu wybitnymi uczniami. Ron tak się rozchichotał jakby ktoś rzucił na niego zaklęcie rozweselające. 
- My z Harrym wybitni!!! HAHAHA wystarczy popatrzeć na nasze oceny z eliksirów i historii magii. Co innego Hermiona nawet gdyby Snape chciał, to nigdy się nie może do niczego przyczepić. 
- Panie Weasley ja mówię że jesteście wybitni ale z Obrony Przed Czarną Magią, i z łamania zasad szkolnych.- w tym miejscu i on się roześmiał. 
- Myślę że zakres waszych zdolności obejmuje też lekcje zaklęć, bo Harry opanował dużo materiału naprzód przed Turniejem Trójmagicznym oczywiście z waszą pomocą. Ale skończmy już temat GD i przejdźmy do najważniejszej sprawy dla której Was wezwałem. – powiedział to powoli Dumbledore a mina mu spoważniała. 
- Na pewno pamiętacie co wydarzyło się w Departamencie Tajemnic. Muszę wam powiedzieć prawdę która Was jednocześnie ucieszy i zasmuci. Więc proszę posłuchajcie mnie teraz uważnie i dajcie mi wszystko wytłumaczyć. Syriusz żyje. -Przyjaciołom zajęło dobrą chwilę by zrozumieć sens tego zdania.
 -Co!!! –Wykrzyknął Harry gdy w końcu w końcu oprzytomniał. Ich spojrzenia całej trójki utkwiły w niebieskich oczach Dumbledore’a. 
-Tak. Pamiętacie jak Bellatrix Lenstrange rzuciła na niego zaklęcie „Avada Kadavra” ? 
-Tak . - odpowiedziała natychmiast Hermiona. 
- A potem wpadł za ten łuk. - dokończyła z dziwnym wyrazem twarzy.
- Myślę że już wiesz o co chodzi prawda Hermiono? –zapytał Dyrektor. 
- Tak, ale czy to możliwe? – odpowiedziała bardzo dziwnym głosem Hermiona, takiego tonu jej głosu Harry nie znał. 
- To prastara magia pochodząca wiele milionów lat sprzed Merlina. – powiedziała dziewczyna tym samym głosem. 
- To jest prawda Hermiono a ta magia nadal działa. - odpowiedział dyrektor.
- Garbate gargulce czy ktoś mi wyjaśni o co chodzi. Syriusz żyje? Jaka prastara magia? - zapytał zdenerwowany Harry. 
- Właśnie - dodał Ron. Dumbledore westchnął i znowu zaczął mówić.
- Syriusz został ugodzony zaklęciem przed którym nie miał szansy się obronić i wpadł za ten łuk. Ten łuk był bardzo stary. Tak stary jak magia, która uratowała Syriusza. Polega ona na tym że jeśli ktoś będzie niewątpliwie w chwili śmierci i przejdzie przez ten łuk (a w przypadku Syriusza wpadnie) to przeżyje lecz wydostać się z tego łuku sam nie może.  Uratować go mogą jedynie takie osoby za które Syriusz bez wahania oddałby życie.  Myślę że żyją tylko trzy takie osoby, które mogą to zrobić. Jedną z nich jesteś Ty, Harry. - wytłumaczył podnieconym chłopcom Dumbledore. 
- Oczywiście za Was pewnie też by się poświęcił ale to musi być wyjątkowo mocna więź.- tu zwrócił się do Rona i Hermiony 
- A kto jest tymi dwoma osobami? –zapytał Ron. 
- Och Ron przecież to oczywiste. - żachnęła się Hermiona. Jedną z nich jest Remus Lupin a drugą .....................................Tonks - druga osobę powiedziała po chwili namysłu. 
- Mam rację profesorze? - zapytała ale jej głos nie był przemądrzały jak wtedy gdy zgłaszała się na lekcji. Jej głos był zafascynowany albo jeszcze jakiś inny ale Harry nie umiał tego określić. -Masz rację Hermiono. A dodatkowo mogą go uratować tylko w jeden sposób. Muszą przejść przez ten łuk trzymając się za ręce, a gdy przejdą wyczarować każdy swojego patronusa, który oświetli im drogę. Bardzo ważne jest by patronus został wyczarowany poprzez wspomnienie o Syriuszu. - kolejne zdania wypowiedział patrząc na Harry'ego. 
-Następnie musicie przejść przez jakieś bardzo trudne zadanie. Nikt nie wie jakie. Jeśli je przejdziecie możecie uwolnić Syriusza i przejść dalej lecz jeśli tego nie zrobicie zostaniecie uwięzieni na zawsze za kamiennym łukiem.
-Wyjaśnił bardzo dokładnie i cierpliwie mężczyzna.
- Harry czy chcesz to zrobić? 
-Tak. - powiedział natychmiast Harry. 
- To musi być twoja niezależna decyzja. - ostrzegł. 
- CHCĘ. –powiedział wyraźnie wybraniec.  
- Jeśli to może ocalić Syriusza to zrobię to. 
- Ron spojrzał na niego z podziwem a potem zapytał Dumbledore’a. - Kiedy mają to zrobić? 
- Jest tylko jedna data na rok a mianowicie podczas całkowitego zaćmienia księżyca. Dla nas jest to przychylna data bo Remus się nie przemieni chociaż normalnie o tej porze byłaby pełnia. - powiedział spokojnie Dumbledore choć jego oczy zdradzały niepokój. - Kiedy będzie to zaćmienie? - zapytał Harry źle udając obojętność. - 15 maja -powiedziała Hermiona a Harry i Ron spojrzeli na nią zdziwieni. 
- No co, ja już odrobiłam zadanie z astronomii a jak nie zauważyliście trzeba było obliczyć na kiedy wypada zaćmienie księżyca.
- Hermiono a o której godzinie się zacznie? - Zapytał Dumbledore. 
- O 20:37 ale jeszcze raz to sprawdzę na wszelki wypadek. - odpowiedziała Hermiona. 
- Dzisiaj jest 9 maj. - stwierdził ponuro Harry.
- A więc mamy 6 dni. 
- W sumie to już 5. -Odezwał się Ron. 
- Przecież ten dzień już się kończy. 
-Zakon jeszcze nic nie wie. Jutro zwolnię was troje z lekcji i pojedziemy do Londynu. Zwołam nadzwyczajne zebranie Zakonu Feniksa. Niestety dużo myślałem o Syriuszu lecz dopiero dzisiaj rano mnie olśniło. - powiedział z ironią Dumbledore. 
- Mam nadzieję że przez moją nieuwagę nie stracimy tej szansy. Koniecznie musimy się dostosować to takiej pory by Tonks nie była w pracy. Dobrze idźcie już i wyśpijcie się. Bądźcie gotowi by wyruszyć już o siódmej rano. Nie wiem kiedy Tonks zaczyna jutro pracę. –powiedział nieco zgnębionym głosem dyrektor. 
- Dobranoc Profesorze Dumbledore. - Powiedzieli zgodnie przyjaciele, wyszli i skierowali się w stronę wierzy Gryffindoru.












niedziela, 12 lipca 2015

Rozdział 1


                              Hej! Mam nadzieję że nie jest tak źle :D Komentujcie i krytykujcie ;) 
                                          
Było ciepłe majowe popołudnie. Idealna pora na odpoczynek po zajęciach.Większość uczniów uciekła na błonia, by tam rozkoszować się promieniami słońca, delikatnie tańczącego na twarzach. Dwoje młodych czarodziejów skrywało się jednak w murach Hogwartu. Ciszę korytarza przerwały nierównomierne odgłosy biegnięcia. Mały chłopiec biegł ku dwójce starszych uczniów, nie zważając na to, iż ma rozwiązane sznurowadła.
-Harry! Hermiona!  -Harry odwrócił się i zobaczył Colina podbiegnącego do niego.
-Dumbledore powiedział, że masz przyjść z Ronem i Hermioną do niego po lekcjach. – wydyszał chłopak zmęczony biegiem w poszukiwaniu Harry’ego.
-Dobra, a nie wiesz czego chce? -zapytał zdziwiony Harry.
-Nie mam pojęcia. Kazał powiedzieć, że na pewno Cię ta rozmowa zainteresuje i że to bardzo ważne. Sorki, ale muszę lecieć na Obronę. -te dwa ostatnie zdania wypowiedział bardzo szybko i już chciał odejść, gdy odezwała się Hermiona.
-Colin, ale nie ma obrony. Przecież Umbridge porwały centaury i już nie uczy. –zauważyła.
-No faktycznie, w takim razie mam godzinę przerwy.-wysapał Colin.
- Kurde, ale my mamy Eliksiry! –przypomniał Harry.
-Cześć Colin!-krzyknęli już od niego odwróceni i pobiegli w stronę Lochów. Zdążyli w ostatniej chwili, Snape jeszcze nie wszedł do klasy.                                                                      
 -No no, Granger i Potter spóźniliście się. -usłyszeli znienawidzony głos.
- Minus 10 punktów dla Gryffindoru. A teraz siadać mi w ławkach, natychmiast. 
-Wredny, stary nietoperz. Przecież jeszcze nie był w klasie.-złościła się Hermiona gdy zajęli już miejsce obok Rona.
- Nie przejmuj się nim, to czubek-stwierdził z odrazą Ron. Rozpakowali się i opowiedzieli cichaczem Ronowi o dyrektorze.
- Ciekawe czego od nas chce. To, że wezwał Harry’ego to jeszcze można zrozumieć, ale po co nas?
Po eliksirach poszli zaciekawieni w kierunku gabinetu Dumbledore’a. Po drodze jak zawsze zaczepił ich Malfoy, który znowu rzucił gadkę, że Wesleyowie są biedni, bo maja za dużo dzieci, niż ich na to stać. Harry pomyślał, że Lucjusza Malfoya stać na znaczne powiększenie populacji czarodziejów ale doszedł do wniosku, że to lepiej, iż po Hogwarcie nie lata więcej takich blond przyjemniaczków. W sumie to nawet powinien za to panu Malfoyowi podziękować. Gdy dotarli do Kamiennej Chimery uświadomili sobie, że nie znają hasła. Przez dłuższy czas próbowali różnych haseł ale żadne nie zadziałało. Dopiero po kolejnych dziesięciu minutach wymyślania najbardziej wymyślnych przysmaków, Ron wpadł na zwyczajny ''Sok dyniowy’’, a Chimera odskoczyła na bok. Weszli na schody, które zaczęły kręcić się w górę. Gdy dotarły już na miejsce, ich oczom ukazały się drzwi. Zapukali w nie, a po cichym ‘’proszę’’ weszli. Harry  nie po raz pierwszy widział ten gabinet. Był okrągły, na jego ścianach zawieszone były obrazy poprzednich dyrektorów Hogwartu. Na wielu półkach i szafkach stały dziwne przedmioty, a na skraju biurka położona była myślodsiewna. Za biurkiem siedział Albus Dumbledore.
- Dobry wieczór, Dyrektorze! – powiedziała Hermiona. Do Harry’ego dopiero wtedy dotarło że musi być już dosyć późno.
-Witajcie. Usiądźcie sobie. - I w tym momencie obok kominka pojawiła się kanapa pokryta perkalem, fotel do zestawu oraz mały stoliczek. Dumbledore usiadł na fotelu, więc im nie zostało nic innego, jak rozsiąść się na kanapie.
-Pewnie jesteście zdziwieni, że Was tu zaprosiłem. Musimy sobie kilka rzeczy powiedzieć. No więc po pierwsze muszę wam podziękować.   
-Za co ?–zapytał zdziwiony Harry, rzucając pytające spojrzenie dyrektorowi.
-Za to, że zorganizowaliście Gwardię Dumbledore’a. Wiedziałem, że nie będziecie stać bezczynnie ale myślałem, że pomożecie panom Fredowi i Georgowi w wycinaniu kawałów. Ewentualnie pokierujecie Irytka na panią Umbridge. To przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania. - powiedział wesoło Dumbledore.
-Właśnie, Panie Profesorze my bardzo przepraszamy za tę nazwę, przez to musiał Pan uciec z Hogwartu. -powiedziała smutna Hermiona, a Harry i Ron jej przytaknęli. –My po prostu myśleliśmy, że to będzie nazwa, która da wydźwięk, dzięki niej mieliśmy chęci walczyć z Knotem. Bo w końcu on myślał, że Pan tworzy jakąś armię przeciwko ministerstwu.-Wytłumaczył Ron. -Wcale się o to na Was nie gniewam, a nawet jestem wdzięczny i dumny z moich uczniów. A powiedzcie mi kto był tak pomysłowy, żeby tę nazwę wymyślić? –zapytał z zainteresowaniem Dumbledore.
-Ginny, siostra Rona - odpowiedział Harry. 
-No tak, a powiedzcie mi czy ta lista, którą miała pani Umbridge jest kompletna ?
-Tak proszę pana - odpowiedziała Hermiona -Sama ją zrobiłam.
-W takim razie, każda osoba z listy dostanie medal za uczestniczenie w Gwardii Dumbledore’a i stawienie oporu złu. Zrobimy wam także trofeum w Izbie Pamięci.
-Panie Profesorze, ale koledzy nas wtedy znienawidzą!. - prawie krzyknął Harry.
-Przecież to jeszcze jedno trofeum do czyszczenia!!!.  
-My się sami znienawidzimy przy pierwszym, lepszym szlabanie!!! - dodał Ron z paniką w oczach.
-Nie martwcie się, rzucę na nie zaklęcie trwałej czystości - powiedziała ze łzami w oczach od śmiechu Hermiona.
-Mogę, prawda Panie Profesorze? - zapytała Hermiona z nieukrywaną nadzieją.
-Jasne. - rzekł przez śmiech Dumbledore.
- A to takie zaklęcie w ogóle istnieje? - Ron podrapał się po głowie i opadł wygodnie na kanapę.
Drugą część rozmowy z Dumbledore'm w kolejnym rozdziale.